Amerykański plan dla Ukrainy
Ukraina nigdy nie wejdzie do NATO. To jednak nie porażka Kijowa, lecz zapowiedź nowego układu sił z Ukrainą jako zaporą przeciw Rosji i Europą będącą jej militarnym zapleczem. Taki plan zdają się mieć Amerykanie – pisze publicysta „Rzeczpospolitej”.
Kiedy były dowódca ukraińskiej armii Wałerij Załużny mówi, że Ukraina nie wstąpi do NATO, nie robi nic więcej, niż stwierdza fakt oczywisty. Mimo obietnic składanych przez zachodnich polityków, z deklaracją bukareszteńską z 2008 r. na czele, taki scenariusz w perspektywie dwóch najbliższych dekad jest praktycznie wykluczony. Później zaś takiego NATO, jakie dziś znamy, może zwyczajnie już nie być.
Dlaczego NATO staje się anachroniczne
Warto przy tym odnotować, że sam Załużny uzasadnia to inaczej, niż zwykliśmy zakładać. Nie mówi o zamkniętych drzwiach, lecz o anachronizmie Sojuszu. Argumentuje, że trudno przystępować do struktury opartej wciąż na rozwiązaniach z okresu II wojny światowej, i krytykuje zdolności wojskowe NATO, twierdząc, że zajmie mu kolejne dwanaście lat dochodzenie do standardów pozwalających osiągnąć choćby połowę zdolności Rosji.
To mocna ocena. I chociaż generał mówi o doganianiu Rosji, to w praktyce myśli zapewne również o przepaści technologicznej, która dzieli armie NATO od ukraińskiej. Europejczycy próbują ją dopiero zasypywać, licząc na pomoc Kijowa, który niekoniecznie musi mieć w tym interes. Dla Ukrainy członkostwo w NATO nie jest już jednak kwestią być albo nie być. Po ponad czterech latach wojny obronnej sytuacja zmieniła się...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
