W globalnej gospodarce ogon macha psem
Światowy wzrost zasobności jest „wzrostem papierowym”, wynikiem wzrostu nominalnej wyceny aktywów finansowych, odseparowanej od stanu realnej gospodarki.
Dobrym wprowadzeniem do tematu zmian w globalnej gospodarce, które wciąż jeszcze umykają uwadze wielu obserwatorów, może być kolejny raport McKinseya o bilansie światowych aktywów i pasywów. Ta mrówcza praca maluje interesujący obraz globalnej gospodarki, a precyzyjniej jej części nominalnej, nie tej realnej, na progu trzeciej dekady XXI wieku. I – zapewniam – jest się tu nad czym zadumać.
I tak przy globalnym PKB wynoszącym w ub.r. 117 bilionów dol. USA, bilans finansowy gospodarki zamykał się ogromną kwotą 1,8 biliarda dolarów (24 zera po jedynce). W tej nominalnej wielkości było: 620 bln dol. realnych aktywów i własności intelektualnych i 550 bln dol. aktywów finansowych bilansowanych przez 600 bln dol. globalnego majątku gospodarstw domowych.
Ten majątek od 2000 r. urósł czterokrotnie, znacząco powyżej wzrostu realnej gospodarki, jeśli skorygujemy wzrost aktywów o inflację. W Stanach Zjednoczonych przyrost majątkowy gospodarstw domowych wyniósł 175 bln dol., a w Chinach 75 bln dol. I podczas gdy w poprzednim 20-leciu wzrosty zasobności były generowane zasadniczo przez nieruchomości, to w ubiegłym roku zapracowały na nie akcje, które w USA odpowiadały za 57 proc. przyrostu bogactwa. Aktywa niefinansowe wzrosły w tym czasie...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
