Politycy i ich słowa w 1994 roku
Normalność to gładkie zdania i brawa klakierów
Politycy i ich słowa w 1994 roku
Grzegorz Sieczkowski, Beata Modrzejewska
Politycznym słowem-przebojem 1994 roku była "falandyzacja". Ten ironiczny epitet pochodzi od nazwiska ministra stanu w Kancelarii Prezydenta RP Lecha Falandysza, a wymyśliła go dziennikarka "Gazety Wyborczej" Ewa Milewicz. "Falandyzacja" cieszyła się popularnością przede wszystkim wśród przeciwników i krytyków działań Lecha Wałęsy.
-- Piękne słowo -- stwierdza profesor Walery Pisarek z Instytutu Badań Prasoznawczych Uniwersytetu Jagiellońskiego. Ma jednak zastrzeżenia natury merytorycznej. -- Powinno jednak brzmieć "falandyszyzacja", wtedy byłoby w zgodzie z normami językowymi -- mówi.
Lech Falandysz podobno ucieszył się z powstania tego terminu, bo ma pewność, że wejdzie on na długo do słownika. Początkowo termin ten miał pejoratywne zabarwienie, teraz doszły do niego dodatkowe elementy, takie jak: zręczność, zwracanie uwagi na niedostatki prawa. -- Falandyzacja jest uniwerbizacją, która poprzez jedno słowo chce oddać złożone zjawisko. Jest jednocześnie i atrakcyjne, i upraszczające -- twierdzi prof. Jerzy Bralczyk z Wydziału Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego.
Język publiczny
-- Politycy i dziennikarze mówią...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta