Dymisje w służbach specjalnych
- Gość "Rzeczpospolitej" Dymisje w służbach specjalnych
UOP przestał istnieć o północy z piątku na sobotę
FOT. PIOTR KOWALCZYK
Ponad 500 funkcjonariuszy UOP dostało w sobotę wypowiedzenia. Nie znalazło się dla nich miejsce w agencjach Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Wywiadu. Zdaniem byłego kierownictwa UOP, to zwykła czystka. Szef ABW uważa, że nie, bo zwolniono "tylko 9 procent".
O północy z piątku na sobotę przestał istnieć Urząd Ochrony Państwa. W jego miejsce powołano Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Agencję Wywiadu. Już w pierwszym dniu istnienia ABW wypowiedzenia dostało około 300 funkcjonariuszy delegatur i stu kilkudziesięciu z centrali - dowiedziała się "Rz".
- To była akcja. Już po trzeciej nad ranem wręczono listy funkcjonariuszy do zwolnienia przedstawicielom piętnastu delegatur. Dostawali je w zalakowanych kopertach, które zawieźli swoim szefom. W sobotę rozpoczęło się zwalnianie. Najwcześniej, bo o 8.15, czyli w chwili rozpoczęcia pracy, zaczął wręczać wypowiedzenia swoim podwładnym szef delegatury w Radomiu - opowiedział "Rz" jeden z funkcjonariuszy.
Zwalnianym młodym ludziom (przeważnie jeszcze w służbie przygotowawczej) wręczano rozkaz z jednomiesięcznym wypowiedzeniem pracy. W uzasadnieniu pisano, że ma to związek z
...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)

