Trener jak wędrowiec
Ewa Polańska : Tak, nie możemy narzekać. Jestem zadowolona z rozwoju firmy. Zaczynaliśmy od podstaw w 1994 roku jako ośrodek szkoleniowo-terapeutyczny. Prowadzenie przedsiębiorstwa kojarzyło mi się tylko z problemami księgowymi, a nie ze skutecznym zarządzaniem, które ma rozwijać firmę. Nie było mnie stać na księgową, więc wszystkiego się uczyłam. Przez wiele lat w firmie byłam zarówno trenerem i menedżerem. Teraz w o wiele większym stopniu jestem szefem firmy, który dba o jej rozwój, niż szkoleniowcem.
Czyli początki nie były łatwe?Po studiach, a jestem absolwentką psychologii na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, podjęłam pracę na pół etatu jako psycholog w jednym z ośrodków terapeutycznych w Pszczynie na Górnym Śląsku. Ponieważ sądziłam, że z psychologii nie będę w stanie się utrzymać, założyłam też własną firmę. Szkoleniami interesowałam się już na studiach. Z czasem zaczęłam zajmować się tylko tą działalnością. ...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)

276653