Angielski mur przetrzymał atak
Christopher Froome coraz bliżej końcowego zwycięstwa. W Alpach nikt mu nie zagroził.
Dziennik „L'Equipe", zapowiadając końcową wspinaczkę czwartkowego etapu, napisał, że „Izoard jest tym dla Tour de France, czym była katedra w Reims dla francuskiego królestwa". Na wznoszącej się na wysokości 2360 m n.p.m. przełęczy, gdzie wczoraj – pierwszy raz w historii touru – znajdowała się meta, wygrywali przed laty Gino Bartali, Fausto Coppi, Louison Bobet, Eddy Merckx, Bernard Thevenet. Na Izoard byli koronowani. W tym roku miał to być kluczowy etap – ostatni rozgrywany w górach, trzy dni przed wjazdem na Pola Elizejskie w...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
