15 procent: haracz czy sprawiedliwość
Opłata, którą rząd chce pobrać za przekazanie pieniędzy z OFE na IKE, może zniweczyć nadzieje na poprawę nastawienia Polaków do oszczędzania.
Premier Mateusz Morawiecki w otoczeniu ministrów zapowiedział w poniedziałek na specjalnej konferencji prasowej przekazanie 100 proc. pieniędzy zgromadzonych w OFE na prywatne indywidualne konta emerytalne prawie 16 mln członków funduszy. – Oddamy te pieniądze Polakom – mówił. Zdaniem premiera dzięki temu wzrośnie zaufanie obywateli do długoterminowego oszczędzania, systemu emerytalnego i rynku kapitałowego.
Szybko okazało się jednak, że państwo pobierze przy tej operacji prowizję, którą nazywa opłatą przekształceniową. – Gdyby tej opłaty nie było, pieniądze te byłyby uprzywilejowane wobec emerytur wypłacanych z ZUS, które są opodatkowane – tłumaczył premier.
W dwóch ratach
Opłata to 15 proc. pieniędzy zgromadzonych w OFE. Będzie pobrana w dwóch ratach: w 2020 i 2021 r. i trafi do budżetu państwa. Wypłaty pieniędzy z IKE nie będą już potem opodatkowane. W OFE są dziś 162 mld zł, to oznacza, że gdyby całość miała trafić do IKE, rząd wziąłby z tego 24 mld zł.
Rząd chce dać jednak członkom OFE wybór. Mogą zdecydować o przeniesieniu swoich składek nie na IKE, lecz do ZUS. Wtedy opłaty nie będzie, za to przy wypłacie tych pieniędzy z ZUS trzeba będzie zapłacić podatek dochodowy. Pieniądze z IKE można będzie wybrać dopiero po osiągnięciu wieku emerytalnego.
Rząd woli, aby...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
