Po co sądom autorytet
Piotr Paduszyński Gdy po wyroku TSUE zaostrza się kurs, to reformom dobrze nie wróży.
Bez autorytetu nie ma sądu, jest tylko władza, która może do niczego zmusić. Sądu nie będzie, a jedynie goła, cudza siła i jej urzędnik nazywany sędzią. Cudza, bo sądy same niczego nie egzekwują, nikogo nie trzymają w więzieniach, nic nie dają, ani nie odbierają. Tym się zajmują komornicy, policja, Służba Więzienna i administracja.
Pozbawienie sądu autorytetu oznacza, że podsądni i ci, którzy dopiero decydują, czy wejść na drogę sądową, nie pomyślą, co o ich sprawie lub zamierzeniach powie mądry sędzia, co jest dobre, a co złe. Będą się tylko zastanawiać, czego się bać, co się opłaca, a co nie. Bez autorytetu nie będzie przyswajania wartości tłumaczonych przez sędziego, a jedynie kalkulacja.
Bezsilny protest
W normalnie funkcjonującym społeczeństwie i wymiarze sprawiedliwości autorytet sądu i siła państwa wzajemnie się przenikają, a ludzie podejmują działania na podstawie kalkulacji, co bezstronny sędzia uzna za słuszne i dobre.
Gdy spojrzymy na narzędzia, jakie sądy mają do obrony swej pozycji w państwie, też nie znajdziemy siły innej niż autorytet. Widzieliśmy to w Polsce w ostatnich latach. A to środowiska sędziowskie bezsilnie protestowały przeciw odmowie przyjęcia przez prezydenta ślubowania od trzech sędziów TK lub przeciw wyborowi sędziowskiej części KRS przez polityków. A to przedstawiciele rządu odmawiali publikowania wyroków Trybunału. A...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta