Kapitan z uśmiechem
Niewielu jest polskich piłkarzy, którzy przez tak długi czas odgrywali tak ważne role w zagranicznych klubach i cieszyli się podobnym autorytetem w szatni.
Było ich trzech, w każdym z nich inna krew – można by napisać o Polakach z Borussii Dortmund, parafrazując słowa wielkiego hitu zespołu Perfect.
Przebojowy Robert Lewandowski, tytan pracy dbający o wizerunek w mediach równie starannie jak o własny organizm. Waleczny i nieustępliwy, ale unikający rozgłosu Kuba Błaszczykowski. I ten trzeci – czujący się świetnie zarówno w obronie, jak i w ataku, zarażający pozytywną energią Łukasz Piszczek.
Nie narzeka, tylko pracuje
Kiedy w 2010 roku spotkali się w Borussii, nie przypuszczali, że zaczyna się jeden z najpiękniejszych momentów w historii polskiego futbolu, że odcisną tak duże piętno na drużynie, którą wkrótce będzie się nazywać Polonią Dortmund, że polskim piłkarzom zrobią tak wspaniałą reklamę.
Kuba miał już wprawdzie za sobą blisko 100 meczów w Borussii, Robertem uważanym za największy talent znad Wisły interesowały się wielkie kluby, a Łukasz od trzech sezonów grał w Hercie. Ale początki nie były łatwe.
Zwłaszcza dla Piszczka, który przeżył właśnie spadek z Bundesligi, a rok później został skazany za korupcję (kupno meczu ligowego z Cracovią przez zawodników Zagłębia Lubin). Przychodził do Borussii w ciszy, za darmo – w przeciwieństwie do Lewandowskiego, za którego zapłacono 4,5 mln euro. Nie mógł sądzić, że to właśnie on z polskiej...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta