Klasa polityczna. Najgorsza w polskiej szkole
Wielka Brytania, Francja, Niemcy, Hiszpania podtrzymały swoje szkoły w pandemii otwarte tak długo, jak tylko się dało. Rząd Morawieckiego pod presją opozycji i wielu wirusologów zamknął je na prawie cały rok szkolny. Ta żenująca różnica między nami i cywilizowanym Zachodem nie stała się tematem dyskusji.
Kiedy słyszę o właśnie rozpoczętych tegorocznych maturach w polskich szkołach, odruchowo zaciskają mi się pięści. W salkach szkolnych zasiądą podzieleni na małe grupy młodzi ludzie, którzy od marca 2020 roku mieli normalne zajęcia szkolne ledwie przez półtora miesiąca – to był wrzesień i połowa października.
Ponieważ są to klasy trzecie (idące jeszcze według starego systemu, z gimnazjami), tak naprawdę kataklizm zabrał im niemal połowę edukacji w szkole średniej: prawie cały drugi semestr klasy drugiej i prawie całą klasę ostatnią. Dziś oferuje im się „łatwiejszą maturę" (co to oznacza dla ich przyszłego rozwoju?) i dobre rady. Media, te same, które kibicowały swoją alarmistyczną wrzawą zamykaniu szkół, nadają ze współczuciem wypowiedź licealisty, który skarży się, że jedyną szansą były dla niego korepetycje – bo zdalne nauczanie to jedna wielka fikcja.
Młodzież jako kłopot
Te same media informują o protestach uczniów młodszych klas, którzy nie chcą wracać do szkół na dwa ostatnie tygodnie roku szkolnego. Upatrują w tym krótkim powrocie ryzyko nasilonych wymagań nauczycieli, którzy spróbują nagle nadrabiać cały stracony rok. Minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek obdarzył buntowników twardymi pouczeniami, że muszą ryzykować stres. Formalnie słusznie, bo przecież nie można żyć...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta