Pułapka polityki
Fortuna kołem się toczy. Szczególnie w polityce. No bo jak odróżnić prawdziwy sukces od obiecujących początków ostatecznej katastrofy? Zawsze o tym myślę, kiedy słyszę, że ktoś się pcha za wszelką cenę do polityki. Być może życie takich ludzi jak Cezar, Napoleon czy nawet Hitler byłoby znacznie spokojniejsze i szczęśliwsze, gdyby pierwsze sukcesy nie pomieszały im w głowach i nie wciągnęły w zgubny wir polityki.
Ciekawym przykładem może tu być postać Jeffersona Davisa. W lipcu 1847 r. powrócił do domu z wojny z Meksykiem w glorii bohatera wojennego. Chciał osiąść w swojej posiadłości ziemskiej na Południu i wieść spokojny żywot plantatora. Niespodziewanie zmarł jednak senator Jesse Speight z Missisipi. Demokraci uznali, że najlepiej zastąpi go okryty sławą w bitwie pod Buena Vista pułkownik Jefferson Davis z...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
