Plunęli Hitlerowi Pogardą w twarz
Berlin 1943 roku: za wątpliwości co do zwycięskiego zakończenia wojny można trafić na gilotynę. Tygodniowo wykonuje się w stolicy Niemiec szesnaście takich egzekucji, a w Wiedniu nawet dwadzieścia.
Marzec 1943
Że ranny zwierz po hiobowych wieściach płynących spod Stalingradu raz jeszcze będzie gryzł wokół siebie i nasili terror wobec nas, było do przewidzenia.
Co dotyczy pana Himmlera, to osobiście zetknąłem się z nim raz jeden, razem z naszym nieżyjącym już Clé, kiedy tumult noworocznej nocy 1934 roku rzucił nas, wbrew naszej woli, niefortunnym przypadkiem, w podejrzane towarzystwo. Wtedy więc ten mężczyzna o wyglądzie egzekutora wyroków sądowych, wywodzący się z mieszczańskiej rodziny z tradycjami, uznał za konieczne zaciągnąć mnie w jakiś kąt i zapytać, czy wiem, kim jest pan Arno Rechberg. Ponieważ pan Rechberg, człowiek niezwykle zamożny, mason zajmujący wysoką pozycję w hierarchii wolnomularzy, był bądź co bądź jednym z głównych motorów spisku prowadzącego do obalenia Seeckta (Hans von Seeckt, 1866–1936 – generał, w latach 1920–1926 szef dowództwa sił lądowych Reichswehry – przyp. red.) i finalizowania układu w Locarno (16 października 1925 roku rządy państw Europy Zachodniej i Niemiec podpisały traktat o systemie bezpieczeństwa. Poskutkowało to przyjęciem Niemiec do Ligi Narodów i przyniosło istotne odprężenie polityczne. Zajęciem Nadrenii w marcu 1936 roku Hitler złamał ten pakt, partnerzy z Locarno nie wyciągnęli jednak wobec niego żadnych konsekwencji – przyp. red.), poza tym również jednym z dyskretnych, nierzucających się w oczy filarów Klubu...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
