Niedoszłe męczeństwo Zbigniewa Ziobry
Narracja o prześladowaniu Ziobry nie przekonuje opinii publicznej. Dane z sieci mówią jasno: 96 proc. komentarzy na jego temat to krytyka. Schowanie się w Budapeszcie obróciło się przeciwko niemu. Może zaszkodzić całej Zjednoczonej Prawicy.
Gdy w ostatnich dniach obserwowałem wzmożenie prawicowego aparatu propagandy w obronie Zbigniewa Ziobry, przypomniało mi się kilka rozmów, które prowadziłem z politykami Zjednoczonej Prawicy pod koniec jej rządów. Od szeregowego posła, po ministra – nie licząc tych, którzy sami byli związani z Suwerenną Polską – powszechna była niechęć do Ziobry i jego środowiska.
Ci nastawieni bardziej centrowo mieli Ziobrze za złe, że zaraził swym eurosceptycyzmem i radykalizmem całą prawicę. Zmiany w sądach uznano za nieudane i odpowiedzialnością za to obciążano właśnie Ziobrę.
Równocześnie zaś powszechne było przekonanie, że Ziobro miał szukać haków na inne frakcje w ramach Zjednoczonej Prawicy. To nie był...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)