Nie chodzi tylko o pełną miskę
Jeśli kontrole w schroniskach mają być skuteczne, nie powinny koncentrować się tylko na tym, czy psy mają co jeść.
– Z moich doświadczeń wynika, że inspekcja weterynaryjna ocenia dobrostan zwierząt w bardzo wąskim zakresie, a dobrostan zwierząt to nie tylko woda, jedzenie i legowisko – uważa Izabela Kadłucka, biegła sądowa z zakresu ich psychologii, psycholożka i biolożka.
I ocenia, że koncentracja na tym, czy żyjące w takich obiektach czworonogi nie są chore oraz czy nie mają urazów, prowadzi do pomijania ich istotnych potrzeb behawioralnych i psychicznych. – Lekarze weterynarii nie diagnozują przewlekłego stresu, deprywacji potrzeb, nudy, czy skutków izolacji społecznej – alarmuje ekspertka. – Dlatego uważam, że kontrole w schroniskach powinni przeprowadzać specjaliści od zachowania i procesów psychicznych zwierząt, czyli zoopsycholodzy – podkreśla.
Kwestia cierpienia
Dyskusja o tym, co dzieje się za kratami niektórych z takich obiektów rozgorzała, kiedy piosenkarka Dorota „Doda” Rabczewska ujawniła nieprawidłowości w schronisku „Happy dog” w Sobolewie. Społeczne napięcie eskalowało, aż w końcu – podczas jednego ze zorganizowanych tam protestów – jego uczestnicy dostali się na teren obiektu i sami wynieśli z niego przerażone, skrajnie zaniedbane zwierzęta. Zdjęcia i nagrania z tego wydarzenia, obrazujące fatalny stan psów, obiegły media. Ostatecznie powiatowy lekarz weterynarii w Garwolinie zamknął schronisko, a jego właścicielowi zakazał...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)