Marzenia o lepszym świecie
Polityka, rodzina, Kościół. Trudno wyobrazić sobie reżysera, który podejmowałby bardziej „włoskie” tematy. Na polskie ekrany wchodzi właśnie „La Grazia” Paolo Sorrentino.
Paolo Sorrentino to jedna z najciekawszych osobowości dzisiejszego włoskiego kina. Artysta, którego trudno zaszufladkować. Ma w swoim dorobku filmy polityczne, obrazy przypominające intelektualne eseje, delikatne portrety ludzi.
Wysoki, niespecjalnie przystojny, często z papierosem w dłoni. W kiepskim humorze odpowiada dziennikarzom na pytania półsłówkami. W dobrym – jest świetnym rozmówcą. Długo skrywa w sobie tragedię z młodości, o której jednak w końcu opowiedział na ekranie w „To była ręka Boga”, generalnie jednak chroni swoje życie prywatne. Za to bacznie obserwuje świat, zwłaszcza ten najbliższy mu – włoski.
Zarzeka się, że polityka nie jest jego żywiołem, ale jednak nakręcił trzy znaczące filmy o włoskich przywódcach. Jego „La Grazia”, która weszła na polskie ekrany, jest właśnie opowieścią o polityce, ale też o Kościele, rodzinie. I o tym, co może najważniejsze: systemie wartości, sumieniu, uczciwości wobec siebie i innych.
Zmęczony rzeczywistością reżyser pozwolił sobie na odrobinę marzeń. Ale lepiej można tę opowieść o mądrym prezydencie zrozumieć, gdy zderzy się z nią poprzednie filmy polityczne reżysera.
Boski Andreotti
Sorrentino stworzył wcześniej na ekranie portrety dwóch najpotężniejszych włoskich premierów. Portrety bardzo różne, ciekawe, niejednoznaczne.
W 2008 r. powstał „Boski”. „Il Divo” – tak...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
