Drudzy po Bogu
Wszechmocnym stwórcą nowych światów, wszechwiedzącym, sprawiedliwym i miłosiernym byli tylko XIX-wieczni narratorzy. Jedynie oni wzięli na siebie brzemię obalonych monarchów.
Jednym z tych, którzy najlepiej zdawali sobie sprawę ze swej władzy i odpowiedzialności, był George Bernanos. Podobno nie mógł się powstrzymać od modlitwy za bohaterów swoich powieści. Znał ich lepiej niż kogokolwiek z „prawdziwych” ludzi. Bliższe były mu ich słabości, boleśniej odczuwał ich upadki, ale też o nikim nie mógł sobie wyrobić bardziej sprawiedliwego sądu. Jak również – okazać więcej miłosierdzia. Po prostu wiedział, że jest ich bogiem – stworzył świat, w którym żyją i ich samych. Nawet jeśli na obraz i podobieństwo, to przecież każdy z nich miał własny los, imię, nadzieję – i swój własny cień. Ciągnął się za nimi, a on mógł tylko z bojaźnią i drżeniem śledzić te momenty, w których ciemności ogarniały tak bliskie jego sercu i myślom, bo z nich właśnie...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)