Interbud-Lublin wychodzi poza macierzysty rynek
O sile lokalnego rynku, ekspansji przy wsparciu giełdy i o tym, czy mieszkania mogą być tańsze, mówi Tomasz Grodzki, prezes Interbudu-Lublin.
Analizy rynku mieszkaniowego obejmują najczęściej sześć, siedem największych aglomeracji. Interbud-Lublin, jak wskazuje nazwa, bazuje głównie na rynku lubelskim. Jak wygląda tu sytuacja?
Lublin jest ósmym pod względem liczby mieszkańców miastem w Polsce, największą metropolią po prawej stronie Wisły. Jednocześnie nie kusił za bardzo wielkich firm, tort jest dzielony między lokalne spółki, które sobie całkiem dobrze radzą. To rynek bardzo przewidywalny i stabilny. W ostatnich latach spokojnie sprzedaje się 3 tys. mieszkań rocznie i nie widać na horyzoncie żadnego załamania. Na pewno złote czasy dla deweloperów, kiedy sprzedawało się dziurę w ziemi, już minęły – i może słusznie, bo to też nie było normalne. Firmy, które znają rynek i dochowują pewnych kanonów, potrafią sobie poradzić. Sam Interbud rozwija się na nowo, firma wyszła z dużych kłopotów, zrealizowała układ z wierzycielami, nastąpiły zmiany w akcjonariacie i władzach. Po zrealizowaniu układu mieliśmy dwie opcje: albo pozostać lokalną lubelską firmą albo wykorzystać obecność na rynku kapitałowym i rozwinąć się. Idziemy w tym drugim kierunku, a to wiąże się z wyjściem poza Lublin, myślimy o takich rynkach jak...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
