Jeszcze o orzeczeniach nieistniejących i o sporze o praworządność
Zgadzamy się z twierdzeniem przedstawionym w ramach toczącej się na łamach „Rz” debaty, że na drogę przywracania praworządności jeszcze nie weszliśmy. Jednocześnie mamy wątpliwości, czy w ogóle mamy szanse na nią wejść.
Problematyka sankcji nieistnienia orzeczeń wydawanych przez sędziów powołanych w wyniku rekomendacji tzw. neo-KRS stała się przedmiotem ożywionej debaty na łamach „Rzeczpospolitej”. Obok wypowiedzi odnoszących się do kwestii jurydycznych związanych z koncepcją sententia non existens, pojawiają się stanowiska szersze, nawiązujące do źródeł oraz konsekwencji kryzysu konstytucyjnego, skali destrukcji w systemie wymiaru sprawiedliwości i sposobów przywracania praworządności. Dla zwolenników i beneficjentów zmian wprowadzonych w latach 2015-2023 żaden z argumentów uzasadniających zmianę aktualnego stanu rzeczy w sądownictwie i „przywrócenie praworządności” nie jest przekonywający. Przyjmują bowiem, że wszelkie twierdzenia dotyczące wadliwości powołań sędziowskich są instrumentalne, traktują prawo jako narzędzie walki i marginalizowania porządku konstytucyjnego RP. Wskazana w orzecznictwie trybunałów europejskich wadliwość powoływania tzw. neosędziów jest ich zdaniem pomijalna, gdyż prowadziłaby do „delegitymizowania polskich instytucji”. Pojawiają się także osobliwe argumenty personalne, że dzięki Zjednoczonej Prawicy system sądownictwa „przestał być zamkniętym klubem”.
TK jako dekoracja
Otwarcie „klubu” w wyniku zmian wprowadzonych w 2017 r. spowodowało potężny konflikt w środowisku sędziowskim. Wiele nominacji dokonanych po 2017 r. dotyczyło...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)