Wojna na Bliskim Wschodzie to tylko chwilowe wsparcie dla budżetu Rosji
Wyższe ceny ropy naftowej wspierają gospodarkę rosyjską, ale ten efekt zniknie w długim terminie. Kreml nie okazuje radości z wojny, gdyż stanowi ona kolejną odsłonę katastrofy strategicznej. Dotychczasowy bliski sojusznik jest bowiem niszczony przez USA oraz Izrael.
Wśród beneficjentów amerykańsko-izraelskiej wojny z Iranem często wymieniana jest Rosja. Ma ona korzystać na wzroście cen ropy naftowej i gazu ziemnego, a także na tymczasowym poluzowaniu amerykańskich sankcji. Korzysta również na zachowaniach niektórych europejskich polityków.
– Musimy się przede wszystkim zbroić, ale jednocześnie normalizować relacje z Rosją i odzyskać dostęp do taniej energii. Tak mówi zdrowy rozsądek. W rozmowach prywatnych, przywódcy europejscy mówią mi, że mam rację, ale nikt nie ośmiela się powiedzieć tego głośno – stwierdził Bart De Wever, belgijski minister spraw zagranicznych. Wydaje się więc, że Rosja ma znów szczęście. Ceny ropy Brent przekraczające 100 dol. za baryłkę, bliskowschodnia wojna odciągająca uwagę Zachodu od Ukrainy i tęsknota za resetem stosunków wśród części polityków z Unii Europejskiej, teoretycznie powinny być „pomyślnymi wiatrami” dla Kremla. W Moskwie nie widać jednak euforii. W przekazie propagandystów miesza się oburzenie na działania USA z szokiem, że Amerykanie wraz z Izraelczykami niszczą kolejnego rosyjskiego sojusznika....
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
