Czy to są nasze wybory
Węgrzy zdecydują w niedzielę nie tylko o tym, kto będzie rządził ich krajem. Wpłyną też na to, kto będzie rządził nami.
Istotnym mankamentem demokracji jest to, że wynik wyborów w jednym miejscu na świecie wpływa na to, co dzieje się w innym. Pozornie to demos, lud, jest suwerenem i to on w akcie wyborczym podejmuje decyzje, które mają najwyższą sankcję demokratyczną. Podejmując decyzję, określa własną przyszłość. To rozwinięcie starej zasady mówiącej, że podatki mogą być uchwalane przez wybieranych przedstawicieli. A zatem w ogóle źródłem legitymizacji danego prawa czy rządów jest właśnie wybór demokratyczny. Głosując, mam udział w sprawowaniu władzy i biorę odpowiedzialność za to, jaki los spotka moją wspólnotę polityczną czy narodową. Za to, co się dzieje w mojej gminie, powiecie, województwie, w moim kraju.
Tyle teoria. Praktyka jest jednak taka, że obywatele, podejmując decyzje i oceniając polityków na swojej scenie krajowej, wpływają też na losy sąsiadów. A nawet bardzo, bardzo odległych krajów. Nasza polityka stała się bowiem tak mocno połączona, że niekiedy decyzje podejmowane w najodleglejszych zakątkach świata wywracają porządek na innych jego krańcach. Decyzje władców w Moskwie, Teheranie, Pjongjangu, Pekinie mogą wpływać na codzienne życie...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)