Gorzej niż wojna
Władimir Putin chce decydować o losie Mołdawii, Ukrainy czy Gruzji, a przynajmniej siedzieć przy stole, przy którym decydują się losy Europy. Osiągnięcie tego celu staje się, niestety, realne jak nigdy.
Szef Rosyjskiego Funduszu Inwestycji Zagraniczych Kirił Dmitriew kusi Donalda Trumpa bilionami dolarów. Dla amerykańskiego prezydenta interesy i bogacenie się to istota prowadzenia polityki. O powrocie do Rosji myśli pewnie wiele europejskich firm, bo Niemcy i Francuzi pamiętają o swoich złotych latach, kiedy z nią handlowali.
Chociaż wojna jest ciągle niezakończona i chociaż Władimir Putin nadal uważa, że ma prawo prowadzić swoją imperialną politykę, Zachód znów myśli o kolejnym resecie. Oczywiście, pierwszy sygnał dał Trump, ale Europejczycy też zaczynają się zastanawiać, czy nie warto ustawić w kolejce do Putina. Bo choć dzisiaj rozlanie się wojny jest ciągle możliwe, to bardziej prawdopodobny jest powrót do stanu „biznes ponad wszystko”.
Mała stabilizacja
Przez ostatnie ponad pięć lat mieszkałem w Petersburgu. Widziałem, jak zachodnie korporacje zwijały się z Rosji zaraz po rozpoczęciu inwazji. Wielu specjalistów z Zachodu, którzy wtedy wyjeżdżali, nie wierzyło, że kiedykolwiek ich firmy wrócą, a jeśli tak, to sądzili, że stanie się to dopiero po upadku putinowskiego reżimu. Dzisiaj nic na ten upadek jednak nie wskazuje. Co więcej, przez terror i represje, ale też utrzymanie poziomu życia Rosjan na stosunkowo wysokim poziomie, Putin wydaje się silniejszy niż kiedykolwiek. Można nawet powiedzieć, że odnalazł klucz do rosyjskiego społeczeństwa.
Władze na...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
