Cywilizacja mimo gróźb nie zginęła
Wpisem o śmierci cywilizacji przekroczona została ostatecznie granica nieodpowiedzialności i braku powagi. Na dobre i na zawsze.
Zginie dziś cała cywilizacja i nigdy nie wróci. Nie chcę, żeby to się zdarzyło, ale raczej się wydarzy”. Przez chwilę cały świat zadrżał po tym apokaliptycznym wpisie Donalda Trumpa. Co ma oznaczać? Zadawaliśmy sobie pytanie, bo w tej deklaracji czaiła się groźba większego kalibru, niż wcześniejsze zapowiedzi niszczenia irańskich mostów i elektrowni. Zastosuje ludobójczą taktykę, którą znamy już z Gazy czy Libanu? A może posunie się o krok dalej? Może wydał dyspozycje przygotowań do uderzenia taktyczną bronią jądrową?
Nie byłem jedynym dziennikarzem, który postawił tę sprawę głośno we wtorkowy wieczór na kilka godzin przed upływem postawionego przez Trumpa ultimatum i po jego zapowiedzi o śmierci cywilizacji. Ktoś mógłby powiedzieć, że poddaliśmy się zbiorowemu atakowi paniki; przecież zastosowanie broni jądrowej w konflikcie zbrojnym byłoby złamaniem fundamentalnej reguły bezpieczeństwa, jaka...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)