Wyborcza drużyna Tuska
Premier zaprezentował dziesięcioosobowy zespół na kampanię wyborczą. Jest on niezbędny, bo szef KO potrzebuje drużyny do komunikacji podczas kampanii. Wspomniał też o sukcesji w KO.
Sobota, warszawskie Centrum Kultury „Alternatywy”, Rada Krajowa Koalicji Obywatelskiej, największej i najsilniejszej partii w koalicji rządzącej. W niewielkiej, ciemnej salce dziennikarze oglądają na dużym ekranie przemówienie lidera KO, premiera Donalda Tuska. W praktyce jest to rozpoczęcie kampanii wyborczej. Premier wygłasza swoją mowę o PiS i Putinie, ale żadnych dziennikarzy na salę obrad nie wpuszczono. Wstęp, ale tylko na chwilę, ma kilku fotoreporterów.
Tusk występuje na tle gigantycznego ekranu w biało-czerwone barwy z sercem KO. A na widowni politycy Koalicji robią zdjęcia swoimi smartfonami. Dopiero później na scenę dołącza wybrana przez niego „drużyna” kampanijna. Gdy wrzucam na X zdjęcie i opis całości, ważny polityk PiS pisze do mnie szyderczego SMS-a. „KO jest na etapie schyłku naszej drugiej kadencji, jeśli chodzi o kontrolę mediów” – czytam.
Tusk transmituje, nie rozmawia. Odpowiada na wymogi nowej epoki. Przed posiedzeniem rządu nadaje „tematy dnia”, niczym dziennikarz z newsami. Siedząc przy stole przed Radą Ministrów zza laptopa ujawnia nowe informacje o kryptowalutach i prawicy. Daje materiał do rolek, które mają żyć w mediach społecznościowych.
Po posiedzeniu rządu zawsze odbywa się konferencja prasowa, gdzie główną rolę odgrywa rzecznik, Adam Szłapka. Sam Tusk z dziennikarzami...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
