Nielegalna broń może zalać Polskę
Tysiące sztuk broni rocznie zamiast kilkuset obecnie – taką skalę powojennego przemytu z Ukrainy prognozują eksperci. Broń zapewne trafi do grup przestępczych. Policja już się szkoli, jak powstrzymać ten proceder.
null
Pojazdy naszpikowane elektroniką do obserwacji i namierzania przesyłek z bronią i amunicją, system do ich prześwietlania, drony, noktowizja, a do tego szkolenia w terenie – projekt Trident ma przygotować policjantów do wykrywania przemytu broni i materiałów wybuchowych. „Rzeczpospolita” poznała jego szczegóły.
Według szacunków wciąż połowa broni znajdującej się w nielegalnym obrocie w Europie pochodzi z Bałkanów Zachodnich, choć tamtejszy konflikt zakończył się w latach 90. Niemal pewny jest podobny scenariusz po zakończeniu wojny w Ukrainie – czeka nas przemytniczy boom.
– W Ukrainie jest ogromna liczba broni przekazanej w ramach pomocy, do tego dochodzi duża ilość broni postsowieckiej. A koniec konfliktów zbrojnych zawsze wiązał się z ryzykiem jej niekontrolowanego napływu. Projekt Trident ma przygotować policjantów do wykrywania takiego przemytu i rozbijania trudniących się tym procederem zorganizowanych grup przestępczych – mówi „Rz” młodszy inspektor Adam Radoń, naczelnik Wydziału do Zwalczania Zorganizowanej Przestępczości Kryminalnej CBŚP. Jak zaznacza, Polska jako państwo frontowe NATO i UE musi być filtrem powstrzymującym nielegalny wywóz broni z Ukrainy.
– Z uwagi na doświadczenia wynikające z zakończenia działań wojennych...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
