Według NASA był już martwy
Alessandro Zanardi udowadniał, że los nie może go złamać. Były kierowca Formuły 1 przeżył dwa poważne wypadki. W pierwszym stracił obie nogi i wtedy naprawdę pokazał światu, na co go stać. Odszedł 1 maja, w wieku 59 lat.
null
Czasami mówi się, że o czyimś życiu można by nakręcić film albo napisać książkę, ale w przypadku Alessandro Zanardiego to byłby tylko prosty banał. O tym, co przeżył, można by napisać kilka książek: wspomnień, biografii, poradników, jak żyć i wstawać, kiedy los przeciągnie po ziemi, zmiele i wypluje. Można by przygotować zbiór anegdot albo przemów motywacyjnych.
I to wszystko zmieściło się w 59 latach jednego życia, choć niektórzy uważali, że miał tych żyć dwa, a może nawet trzy: przed i po wypadku na torze Lausitz, a potem jeszcze po tym, jak wpadł pod ciężarówkę. On sam podkreślał, że to było jedno i to samo życie, choć zmieniło się zupełnie wtedy, gdy stracił obie nogi.
A kiedy się pozbierał, nauczył żyć na nowo i osiągać sukcesy, to znowu musiał cierpieć. Jakby los nie miał dość i jeszcze raz powiedział: sprawdzam, jak zareagujesz, chociaż dwadzieścia lat wcześniej zabrał mu obie nogi, a on pokazał, że sobie poradził.
Z drugiego zderzenia też wyszedł zwycięsko, można się gorzko uśmiechnąć, że nie dała rady go wykończyć nawet ciężarówka, bo tak mocno wczepił się w życie i chociaż jego serce kilka razy przestawało bić po wypadku, to jednak nie dał się złamać.
Zresztą, skoro w 2001 r. po pierwszym wypadku przeżył, mając w sobie ledwie litr...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
