Zbawca przyleciał MiG-iem. Bułgaria po przełomie?
W Bułgarii kiwnięcie głową oznacza „nie”, a kręcenie – „tak”. Rumen Radew robi jedno i drugie naraz. Przejął bunt – i zapewne – zakonserwuje stare.
null
Lokal wyborczy w Starym Nesebyrze mieścił się w parterowej szkole, dobrze wkomponowanej w historyczną tkankę miasteczka. Nawet boisko do koszykówki nie razi. Policjant stojący przed wejściem nie miał nic przeciw, żebyśmy weszli w czasie wyborów. Na ścianie portret Lubena Karawełowa – bułgarskiego literata z XIX wieku. W powietrzu zapach zakonserwowanego drewna. Podłoga skrzypi pod stopami, wydając nierówne, przyjemne dźwięki. Na stole przykrytym bladozielonym obrusem dwie urny – jedna na zwykłe karty, druga na wydruki z maszyny elektronicznej. Był wieczór 19 kwietnia 2026 r.
Przewodniczący komisji chętnie zgodził się na wywiad. Od członków usłyszeliśmy typowe patriotyczne życzenia: spokoju, stabilizacji i dobrych relacji z Unią Europejską. Rozmawialiśmy po rosyjsku – w Nesebyrze to wciąż język umożliwiający codzienny kontakt.
Po obowiązkowym zdjęciu wyszliśmy na brukowaną uliczkę i schodząc w stronę morza, mijaliśmy grupki wyborców. Michał, Polak z pochodzenia, pracujący w sklepie z winami, machnął ręką. Do urny nie poszedł, chociaż – jak deklarował – ma do tego prawo. Nie interesują go wybory. Porozmawialiśmy też z mężczyzną, na którego piersi wisiał wielki srebrny krzyż. Ma dość złodziejstwa i życzy powodzenia „prezydentowi”, który nie kradnie. Podobnie pan Janek,...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
