Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki.

Szukaj w:
[x]
Prawo
[x]
Ekonomia i biznes
[x]
Informacje i opinie
ZAAWANSOWANE

Aż się piętami nakrywalim i kapelusze pogubilim

16 maja 2026 | Plus Minus | Wojciech Lada
„Zebrało nas się duża gromada chłopów i poślim do kantoru do siefa, ale wszyscy bylim z kijami i zaczenim się upominać zapomogi jaką rząd [brazylijski] nam obiecał dać. Na razie prośbę naszą wysłuchano, ale kazali nam kije poskładać. Jakiem kije poskładali wtenczas na rozkaz siefa jak wypadło czterech czarnych brezeljanów z pałaszami i z rewolwerami i jak zaczęli nam dawać zapomogę to aż się piętami nakrywalim i kapelusze pogubilim” – wspomina polski emigrant do Brazylii spod Opatowa. Na zdjęciu: polscy emigranci w Brazylii
autor zdjęcia: NAC
źródło: Rzeczpospolita
„Zebrało nas się duża gromada chłopów i poślim do kantoru do siefa, ale wszyscy bylim z kijami i zaczenim się upominać zapomogi jaką rząd [brazylijski] nam obiecał dać. Na razie prośbę naszą wysłuchano, ale kazali nam kije poskładać. Jakiem kije poskładali wtenczas na rozkaz siefa jak wypadło czterech czarnych brezeljanów z pałaszami i z rewolwerami i jak zaczęli nam dawać zapomogę to aż się piętami nakrywalim i kapelusze pogubilim” – wspomina polski emigrant do Brazylii spod Opatowa. Na zdjęciu: polscy emigranci w Brazylii
źródło: Rzeczpospolita

Codziennie przywożono rodziny emigrantów i wynoszono z obozu po kilka trumien, zamiast kolonii i rósł cmentarz. W jednym tygodniu rodzina moja zmniejszyła się z sześciu dusz do trzech. Ja dla sąsiada dzieci robiłem trumny, a sąsiad dla moich, groby kopaliśmy razem.

null

Jeden z chłopów przybyłych do Brazylii z okolic Gopła opowiadał:

„Z Kurytyby dostaliśmy się do baraków w Tomas Coelho. Baraki przepełnione. Jeden koło drugiego. Prycza przy pryczy i nad pryczami prycze. W nocy jeszcze można wytrzymać, ale w dzień jak słonko przygrzeje, rzucona siekiera zawiśnie w powietrzu. A w lesie jeszcze gorszy smród aż drzewa sztywno stoją. Trudno wszyscy chodzili za barak jak za stodołę. Aż pewnego razu wybuchła jakaś cholera i straszliwie u nas grasowała. Umierali młodzi i starzy. W barakach leżało pięć, sześć trupów dziennie. Jak tylko ostygł zawijano w pakę i wleczono na cmentarz. Dzień i noc zbijano trumny i kopano doły. Pamiętam, w dzień kiedy umarła i moja matka, pochowano ośmiu tułaczy. Po czterech tygodniach przysłał rząd duże wozy z budami i ci, którzy żyli, uciekali na Lucenę. Ciągnęliśmy przez Araukarję, Łapę do Rio Negro. Było to ze dwieście kilometrów. W Negro dowiadujemy się, że Lucena jeszcze nie pomierzona”.

O ile problemy z wymierzaniem działek można jeszcze zrozumieć, o tyle już inne zaniedbania Brazylijczyków nie mają tak łatwego wytłumaczenia. Na miejscach, w których miały powstać przyszłe kolonie, rząd stawiał baraki. Dygasiński odwiedził je i z pewnym zaskoczeniem...

Dostęp do treści Archiwum.rp.pl jest płatny.

Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.

Ponad milion tekstów w jednym miejscu.

Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"

Zamów
Unikalna oferta
Wydanie: 13479

Wydanie: 13479

Zamów abonament