Andrzeju, Ty mój Kurosawo…
Przyjaźń Andrzeja Wajdy i Jarosława Iwaszkiewicza mówi nam bardzo dużo o tym, jak bardzo różnią się od siebie książki i filmy.
null
Ich relacja – dwóch mistrzów „swojego rzemiosła” – z czasem przekształciła się w wielką przyjaźń. Iwaszkiewicz uważał Wajdę za wielkiego artystę i podziwiał za „upór w pracy i stałe utrzymywanie się przy robocie”. Pisał do niego: „strasznie mnie wszystko interesuje, co Pan robi”. W jednym z listów na powitanie kreśli: „Drogi Andrzeju, Ty mój Kurosawo, Ty! Jak się cieszę z Twojej nagrody i że ciągle jesteś w »pierwszych rzędach «”.
Z kolei dla Wajdy Iwaszkiewicz, starszy od niego o 32 lata, był pisarzem od zawsze bardzo ważnym. „Stary furman jak już nie może powozić, to pomaga bicze kręcić…” – pisał do niego stary już Iwaszkiewicz, co miało znaczyć, że chce go wspierać i współpracować.
Wajda imponował mu – poza talentem – ogromną energią. W dzienniku pisał: „Strasznie Wajdę lubię, taki z niego »pracownik« – tak się do wszystkiego bierze i zaraz robi”. Odczuł satysfakcję, gdy dowiedział się, że Wajda zgłosił do TVP propozycję ekranizacji „Brzeziny”, jego ukochanego opowiadania, choć oczywiście radość pomieszana była z niepokojem o to, co z tego wyjdzie…
Wajda zekranizował jego najważniejsze opowiadania – „Brzezinę” (1970) i „Panny z Wilka” (1979) wśród około dwudziestu kilku innych utworów, które zostały...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)

