Zamach majowy jako przestroga dla naszej demokracji
Nie mam wątpliwości, że Piłsudski się mylił. Pokazują to trzy dekady naszej żywej demokracji.
null
To już sto lat, od kiedy na ulicach Warszawy zbuntowane oddziały podporządkowane swojemu Komendantowi wypowiedziały posłuszeństwo legalnej władzy Rzeczypospolitej i przeprowadziły zamach stanu, który na ponad dekadę ukształtował mapę polskiej polityki. Mapę zmiecioną ze stołu we wrześniu 1939 r. huraganem historii, której częścią był ów brutalny pucz. O zamachu majowym napisano już wiele, może i wszystko.
Jedno, co pozostaje, i w której to sprawie nigdy nie doczekamy się konsensusu, to ocena działań Józefa Piłsudskiego i jego ludzi. Jedni lekceważą krew wylaną na ulicach Warszawy, uznając, że była to ofiara konieczna, by wyprowadzić Polskę z chaosu i kryzysu demokracji. Inni uważają, że wywołanie wojny domowej, choć krótkiej i z niewielką liczbą ofiar, było i pozostanie haniebną kartą polskiej historii. Godną potępienia zawsze i wszędzie.
Bilans tych katastroficznych dla współczesnych zdarzeń nie był tak tragiczny jak w innych wojnach domowych, które przetaczały się wówczas przez świat, także przez Europę. 379 zabitych, 1000 rannych w efekcie zamachu. Cóż to za liczby? – ktoś powie – przy milionach ofiar w Rosji czy Hiszpanii. Może to i prawda, z tym tylko, że żadna statystyka nie zmienia wymiaru moralnego tego buntu przeciw konstytucji i legalnej...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)