Ochrona wodociągów trafiła na rafę
Brak pieniędzy na wkład własny, sztywne limity de minimis i nierealne kosztorysy sprawiają, że bezpieczeństwo krytycznej infrastruktury gmin kuleje.
Cyfrowa tarcza czy dziurawe rury? To dylemat przed którym staje część samorządów. Rosnące zagrożenie cyberatakami na infrastrukturę krytyczną, będące elementem wojny hybrydowej i wzmożonej aktywności grup hakerskich, jest oczywiste. Mimo to polskie gminy i spółki wodno-kanalizacyjne muszą kalkulować, czy stać je na ochronę.
Nawet mimo rządowych projektów, jak finansowany ze środków KPO program „Cyberbezpieczne Wodociągi”, rezygnują z dedykowanych dotacji, bo system ich przyznawania i realia budżetowe sprawiają, że takie przedsięwzięcie się nie spina. Efekt? Lokalne wodociągi mogą stać się jednym ze słabszych ogniw cyfrowej tarczy państwa.
Cyfrowe najsłabsze ogniwo
Największe miasta mocno inwestują w ochronę IT, ale w mniejszych gminach brakuje pieniędzy na wkład własny do dotacji i ludzi do pracy na froncie walki z hakerami. Sytuacja jest poważna. Najwyższa Izba Kontroli ostrzega, że 71 proc. skontrolowanych urzędów nie utrzymałoby ciągłości działania systemów IT w razie awarii czy cyberataku. W połowie jednostek brakowało planów odtworzeniowych, a tam, gdzie plany istniały, nikt ich nie testował. NIK wprost wskazuje: w sytuacji kryzysowej (pożaru, czy zalania serwerowni, ataku hakerskiego lub działań hybrydowych) grozi to przerwaniem pracy urzędu. Te lokalne instytucje odpowiadają za sporą część infrastruktury krytycznej, takiej jak kanalizacja,...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
