Sądowy zakaz musi coś znaczyć
Przykłady z życia pokazują, że kiedy kierowca z kolejnym sądowym zakazem znów wyjeżdża na drogę i do tego pijany, jest czego się bać. Sam zakaz nie wystarczy, jeśli nie idzie za nim skuteczna egzekucja.
Siedemnaście zakazów prowadzenia pojazdów dla jednego kierowcy. Piętnaście dla kolejnych. Łukasz Żak, skazany ostatnio na 20 lat więzienia, miał tych zakazów kilka. To pokazuje, że sądowy zakaz dla części drogowych recydywistów stał się jedynie kartką papieru. Zakaz nie jest dla nich realną barierą przed ponownym pojawieniem się na drodze. Pisaliśmy o tym w „Rzeczpospolitej” 30 lipca.
Kierowców z zakazem najczęściej udaje się wyłapać dopiero podczas rutynowej kontroli, po kolizji albo – co najtragiczniejsze – po śmiertelnym wypadku. Rodzinom ofiar pozostaje świadomość, że człowiek, który nie powinien w ogóle siedzieć za kierownicą, zdołał jednak zasiąść za kółkiem i do tego pijany lub odurzony narkotykami.
Można sobie wyobrazić, co słyszą bliscy poszkodowanych i zabitych. „Sąd orzekł zakaz”. „Policja prowadzi kontrole”....
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)