Maroko rzuciło wyzwanie Hiszpanii
Marokański król Mohamed VI czuje się silny, bo ma za sobą poparcie Trumpa. Kierując falę nielegalnych migrantów na Ceutę, chciał pokazać, że potrafi wyrównać porachunki z sąsiadem z północy – taka opinia panuje w Madrycie.
Hiszpania stanęła w nocy z czwartku na piątek w obliczu największego kryzysu migracyjnego w swojej współczesnej historii. Straż graniczna patrzyła bezradnie, jak w ciągu zaledwie doby do Ceuty, jednej z dwóch obok Melilli eksklaw królestwa w Afryce, przedostało się około 60 tys. nielegalnych migrantów, w ogromnej większości młodych mężczyzn czy wręcz chłopców w samych spodenkach i koszulkach. I choć po kilkudziesięciu godzinach znakomita ich większość dobrowolnie powróciła do Maroka, to przecież pozostało wrażenie, że Madryt nie potrafi ochronić swoich granic.
A to potencjalnie naraża na szwank całą Strefę Schengen, nawet jeśli z Ceuty nie przedostał się na kontynent europejski ani jeden migrant (ci, co wyruszają z Ceuty na Półwysep Iberyjski są poddawani dodatkowym kontrolom). Dlatego 22 przywódców UE, w tym Niemiec, Włoch czy Danii, podpisało się pod listem do przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen, w którym domagają się zaostrzenia hiszpańskich kontroli granicznych. Mimo letnich wakacji sprawa ma być omawiana już we wtorek w trakcie zdalnego spotkania ministrów spraw wewnętrznych „27”.
Reakcja Madrytu
Premier Pedro Sánchez, który już wcześniej zrezygnował z urlopu z powodu bezprecedensowych pożarów u wrót Madrytu, pojawił się w piątek w Ceucie w towarzystwie ministra spraw...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)

