Wybory w czasie wojny mogą wzmocnić Ukrainę
W przeciwieństwie do dyktatury Władimira Putina demokratyczna Ukraina nie może sobie pozwolić na kolejne lata bez wyborów. Bo grozi to erozją demokracji.
Wołodymyr Zełenski jest przykładem człowieka, który potrafił robić rzeczy niemożliwe. W 2018 r., będąc artystą kabaretowym, pokonał takich tuzów ukraińskiej polityki, jak Julia Tymoszenko czy Petro Poroszenko. Wprowadził do parlamentu nowe ugrupowanie, które po raz pierwszy w historii kraju zdobyło samodzielną większość.
Tuż przed wielką wojną z Rosją Ukrainie pod jego rządami nie dawano szans na przetrwanie. Zjednoczył wokół siebie decydentów, nie uciekł z kraju (mimo że Amerykanie i Brytyjczycy proponowali mu pomoc w ewakuacji z Kijowa) i piąty rok z rzędu powstrzymuje najazd „drugiej armii świata”. Lista zasług Zełenskiego jest długa, ale dotyczą one frontu wojny z wrogiem zewnętrznym. Na froncie wewnętrznym zaś najwyraźniej zaczyna przegrywać. Nad Dnieprem zaczynają porównywać prezydenta do brytyjskiego premiera Winstona Churchilla, który niedługo po wygranej wojnie przegrał wybory parlamentarne. Z tym że Ukraina wojny z Rosją jeszcze nie wygrała.
Wojna...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)