Kredytu szczęścia nie zaciągnęliśmy
Anastazja Kuś ma potencjał wykraczający poza sport. Przebija się do lifestyle’u. Trochę takiego paliwa potrzebujemy, żeby promować lekkoatletykę – mówi „Rz” Marek Plawgo, były płotkarz, wiceprezes Polskiego Związku Lekkiej Atletyki.
Na mistrzostwach Europy w Birmingham było lepiej niż przed dwoma laty w Rzymie, ale gorzej niż cztery lata temu w Monachium. Jaką ocenę by pan wystawił, skoro zbliża się rok szkolny?
Taki występ jak cztery lata temu w Monachium nie będzie nam się zdarzał za każdym razem. Wtedy większość kadry stanowiły osoby z innego pokolenia. Teraz musimy bazować na ludziach, którzy na ostatnich mistrzostwach świata zdobyli jeden medal, a na poprzednich mistrzostwach Europy tylko sześć. Po doskonałym występie na igrzyskach olimpijskich w Tokio nastąpiła trudna zmiana warty. Podsumowując, mogę dać czwórkę z dwoma minusami. Trójka byłaby krzywdząca, bo statystycy spodziewali się sześciu medali, a skończyliśmy z ośmioma. Nie wszyscy nasi faworyci stanęli na podium, ale trudno ich obwiniać, bo byli dobrze przygotowani.
Kogo ma pan na myśli?
Mówię o Pawle Fajdku, który był typowany nawet do złota, bo rzucał w tym sezonie ponad 82 m, ale okazało się, że trzeba było posłać młot nawet dwa metry dalej. W konkurencjach rzutowych, gdzie między czołówką bywają różnice „na zapałki”, można skończyć na podium albo na piątym miejscu.
Dobrze o tym wie Dawid Wegner, który medal przegrał o centymetr.
To prawda: żadnego kredytu, jeśli chodzi...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
