Polska kolej dusi się frekwencyjnym sukcesem. Kiedy więcej taboru?
Upały i mrozy plus rosnąca frekwencja coraz bardziej obnażają słabości polskiej kolei. Pociągów brakuje, a te jeżdżące coraz bardziej się spóźniają.
Gdy na początku dekady największym problemem przewoźników pasażerskich był dramatyczny spadek liczby podróżnych, których z torów wygoniła pandemia, teraz szybko rosnący popyt, zwłaszcza w sezonie urlopowym, wypełnia pociągi ponad granice możliwości. Przy niedostatecznej liczbie wagonów podróże zaczynają przypominać te z czasów PRL, gdy na popularnych trasach nie dziwił brak miejsc do siedzenia, niesprawna klimatyzacja czy nieczynne toalety. Teraz podobne przykłady zaczną skłaniać część pasażerów do przesiadki z powrotem do samochodu.
W czerwcu koleją podróżowało ponad 39,1 mln pasażerów, o niemal 3 mln więcej niż rok wcześniej, co oznacza przeszło 8-proc. wzrost. To najwyższa czerwcowa frekwencja od co najmniej 2012 r. – podaje Urząd Transportu Kolejowego (UTK). Rekordowe jest także całe pierwsze półrocze, w którym do pociągów wsiadło niemal 229,6 mln osób, o ponad 18,3 mln więcej niż w tym samym czasie przed rokiem. Mało tego: każdy miesiąc pierwszego półrocza okazał się pod względem liczby podróżnych rekordowy.
Z frekwencji zadowolone może być PKP Intercity:...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
