Instrumentalizm drogą donikąd
Ochrona konsumentów stała się w Polsce narzędziem, które, zręcznie wykorzystywane, staje się orężem w biznesowej rozgrywce. W efekcie tracą na tym przede wszystkim konsumenci, którzy, pozbawieni realnej ochrony swoich praw, są zdezorientowani i nierzadko wprowadzani w błąd.
Jeśli rozłożyć analizę poziomu ochrony konsumentów w Polsce na czynniki pierwsze, biorąc za przykład rynek finansowy, który ze względu na skalę generuje najwięcej spraw konsumenckich, należałoby spojrzeć na dwa zasadnicze aspekty: zarządzanie systemem ochrony konsumentów i wykonywanie (ściślej: egzekwowanie) przez konsumentów ich praw. Oba wymagają odrębnego omówienia, gdyż wzajemne oddziaływania obu tych elementów dadzą nam całościowy, komplementarny obraz sytuacji, w jakiej znalazł się dziś polski konsument.
Rozproszone kompetencje, rozproszona ochrona
W sferze zarządzania ochroną konsumentów największy problem, który dostrzegam, to brak systemowego podejścia do sprawowania tej ochrony. To zjawisko nakładania się kompetencji poszczególnych organów administracji, podobnych narzędzi i przedmiotu ich aktywności. Każdy z organów występuje w zakresie przedmiotu swojej działalności, sęk w tym, że ten zakres często krzyżuje się z innym, który należy do sfery imperium innego organu.
W efekcie podmiot profesjonalny mierzy się z koniecznością odpowiadania na takie same (nie te same) pytania, a nierzadko bierze udział w dwóch równolegle toczących się postępowaniach administracyjnych. Traci na tym również konsument, który nie ma poczucia jednego ośrodka decyzyjnego sprawującego nadzór...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)