Pianista, który nie potrafi milczeć
We wtorek zagra w Warszawie András Schiff, wielki autorytet nie tylko w sprawach muzyki, ale i dzisiejszego świata.
Jego recitale są zawsze niespodzianką. Od czasów pandemii nigdy nie ogłasza wcześniej programu występu, kolejne utwory zapowiada siedząc już przy fortepianie. Daje mu to poczucie wolności.
– Przekroczyłem już siedemdziesiątkę i jestem w dobrej formie, ale grać będę tylko tak długo, dopóki nie poczuję, że nie robię tego dobrze – mówił András Schiff w wywiadzie dla „Ruchu Muzycznego” przed obecnym przyjazdem do Polski. – Już teraz nie sięgam po wielkie romantyczne koncerty, choćby Czajkowskiego. Nie interesuje mnie atletyka muzyki. Recitale solowe i kameralistyka dają mi najwięcej przyjemności. Nie lubię tłumów, a orkiestra wydaje mi się dziś rodzajem tłumu o wielu obliczach: są tam ludzie wspaniali, mniej wspaniali i ci okropni. Po 50 latach pracy pozwalam sobie na wybiórczość.
Każdy dzień zaczyna od grania na starym klawikordzie. – Klawisze klawikordu stawiają minimalny opór, a ponieważ nie ma pedału, wszystko trzeba robić rękami. – tłumaczył wielokrotnie. – To, czego uczysz się na klawikordzie, można wspaniale przenieść na współczesne instrumenty.
Dopiero po śniadaniu siada do fortepianu. Jego ulubionym instrumentem jest Bösendorfer w kolorze mahoniowym, który niejednokrotnie jedzie z nim na występy. Bardzo też lubi dawne instrumenty....
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
