Sto strzykawek
Mayer medalu nie odbierze, bo w sobotę, gdy rozpoczął się antydopingowy nalot włoskiej żandarmerii na austriacką ekipę, zbiegł do ojczyzny, upił się i zasnął we własnym minibusie w Paternion (Karyntia), 25 km od włoskiej granicy. Zapomniał wyłączyć silnik, zatem zatroskany przechodzień wezwał policję. Obudzony przez policjantów Mayer ruszył, sforsował ustawioną blokadę, potrącając przy okazji jednego z funkcjonariuszy, ale wpadł w poślizg i rozbił samochód.
Wytrzeźwiał w areszcie, potem trafił do kliniki psychiatrycznej, ale już jest na wolności. Na wieść o tym...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)