Bluszcz przykrył beton
Najstarszy turniej Wielkiego Szlema zaczyna się w poniedziałek. Mamy nadzieję na powtórkę z wielkiej radości.
Jeśli ktoś rok po roku przyjeżdża na stację metra Southfields, wielkich zmian nie zauważy. Po staremu zachrypnięci taksówkarze wołają, by wsiadać w kilka osób i dzielić się opłatą za przejazd na korty, wciąż piętrowe czerwone autobusy linii specjalnej ruszają spod poczty na Wimbledon Road, ale większość kibiców idzie spacerem w kierunku Church Road.
Stacja znów zostanie wyłożona zielonym dywanem, na okolicznych słupach pojawią się kwiaty w purpurze i zieleni – barwach Wimbledonu – i znaki, dokąd iść. Po kilkunastu minutach widać cel, czekają stewardzi w słomkowych kapeluszach, kuta brama (a właściwie kilka bram) z napisem AELTC – All England Lawn Tennis and Croquet Club. Tylko nocna kolejka oczekujących na bilety zniknęła, przeniesiona kilka lat temu z chodnika za ogrodzenie, na teren pobliskiego pola golfowego.
Orkiestra dęta
Wimbledon zmienia się powoli, ale nieustannie. Mądrość angielskich działaczy polega na tym, by mieć plan rozwoju, który nie zniszczy niepowtarzalnej atmosfery turnieju, ale uczyni go wygodnym i przyjaznym dla wszystkich. Tych, którzy na lata wykupili loże na korcie centralnym, z szampanem, Pimm'sem, kawiorem i truskawkami w menu, i tych, którzy chcą leżeć na trawie Henman Hill (obecnie Murray Mountain) w Aorangi Park, pić piwo, zagryzając frytkami, i spoglądać wedle woli na wielki...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta