Przedwyborcze manewry z ordynacją
Pytaniom o zmianę reguł głosowania towarzyszy niepokój o jej motywy.
W medialnych spekulacjach raz po raz powraca sprawa zmiany ordynacji wyborczej w wyborach samorządowych. Na korytarzach sejmowych prominentni posłowie partii rządzącej, na czele z szefem jej klubu, potwierdzają istnienie tego typu prac. Wypowiedzi prezesa PiS na kongresie w Przysusze również zawierały takie wątki i postulaty – nawet jeśli później już się nie powtórzyły i w sprawie wcześniej podnoszonych kwestii trudno dostrzec konsekwencję. Część z tych rozwiązań, które pojawiają się na kuluarowej giełdzie, jest względnie jednoznaczna, a część dość enigmatyczna. Jak pokazują doświadczenia reformy sądownictwa, przygotowywanie projektów w takim trybie rodzi same problemy. Jeśli jednak partia rządząca nie chce się uczyć na swoich błędach, to można spróbować zrobić za nią krótki przegląd tych propozycji, które krążą po kuluarach– zanim jeszcze przybiorą one formę projektów.
Komu to służy?
Stałym elementem wszystkich ordynacyjnych rozważań jest pytanie o motyw. Te zaś są możliwe trzy: interesy, idee i instytucje. Wiadomo, że systemy wyborcze mogą nagradzać jednych i karać drugich. Stąd nie ma wątpliwości, że jako pierwsze przychodzą do głowy interesy ugrupowania – i to nie te najbardziej długoterminowe. Polityków kuszą ordynacyjne triki, żeby nie powiedzieć: geszefty.
Czasami motywacje kończą się właśnie na tym, choć warto...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta