Gdy dowodów brak
Archiwa IPN nie przyniosą odpowiedzi, czy Antoni Macierewicz był tajnym współpracownikiem, dlatego lepiej skupić się na tym, co jest możliwe. Zamiast kłócić się o agenturalność, lepiej na zimno poddać ocenie działalność tego polityka.
Tomasz Piątek twierdzi publicznie, że Antoni Macierewicz, jeden z najbardziej znanych – i kontrowersyjnych – polskich polityków, jest albo agentem, albo co najmniej marionetką Rosjan, a konkretnie ich wywiadu wojskowego GRU. Pierwsza oskarżycielska książka Piątka na ten temat, „Macierewicz i jego tajemnice", wydana w 2017 r., składa się głównie z reporterskich opracowań o powiązaniach byłego ministra obrony z podejrzanymi figurami rosyjskimi, które autor publikował wcześniej w prasie codziennej. Ta książka sprzedała się, mimo mieszanych reakcji komentatorów, w astronomicznym jak na Polskę nakładzie ponad ćwierć miliona egzemplarzy i nadal się rozchodzi.
Pod koniec zeszłego roku Piątek poszedł za ciosem, wydając kolejną pozycję, „Macierewicz. Jak to się stało". W tekście, opartym w dużej mierze na materiałach IPN, autor dowodzi, że historyczne zasługi pomysłodawcy i współtwórcy KOR, najgłośniejszej organizacji opozycyjnej w drugiej połowie lat 70., są w większości fikcyjne, a Macierewicz działał pod parasolem ochronnym najbardziej tajnej i najmniej opisanej komórki polskiej bezpieki oraz dalekowzrocznych rosyjskich służb. W niedawnym wywiadzie prasowym Piątek oskarża kategorycznie, choć wariantowo: „współdziałał z SB na 100 proc., a na 95 proc. świadomie współpracował".
Podstawowe pytanie, przed którym staje recenzent obu pozycji, brzmi:...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta