Żadnej grupy nie było. Razem tylko oznajmiamy
Piotr Paduszyński Zapowiadając procesy, wspólnym przytupem medialnym Kasta potwierdza, że jednak istniała.
Z nieukrywaną ciekawością obserwowałem w ostatnich dniach show, jaki nam wszystkim zafundowała grupa urzędników Ministerstwa Sprawiedliwości i PiS-owskich nominatów w sądach oraz Krajowej Radzie Sądownictwa łączona przez prasę z jednym z komunikatorów internetowych i grupą dyskusyjną na tym komunikatorze o wdzięcznej nazwie Kasta. Przekaz ten stworzyli razem z grupą swoich pełnomocników procesowych i wydawcami oraz nadawcami mediów (pro)PiS-owskich, w tym telewizji formalnie wciąż publicznej.
Chodzi o konferencje prasowe i następujący po nich potok publikacji dotyczących pozwów i prywatnych aktów oskarżenia, jakie panowie (z kronikarskiego obowiązku odnotuję brak wśród nich chociażby jednej kobiety) wywiedli przeciwko wydawcom prasy, dziennikarzom i komentatorom politycznym.
Nie knuliśmy razem, ale razem się oburzamy
Patrząc na taktykę przyjętą przez bohaterów owego szumu medialnego, nie jestem w stanie nie dostrzegać prymatu PR-u nad interesem procesowym powodów lub oskarżycieli prywatnych. Inna sprawa, że nawet nie wiemy, czy owe pozwy i prywatne akty oskarżenia zostały opłacone i czy w ogóle ktokolwiek będzie miał okazję wyrokować na ich temat.
Skąd wywodzę ów prymat przekazu...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)