Carlos Ghosn uciekł do Bejrutu
Były prezes Aliansu Renault Nissan Mitsubishi uciekł z Tokio do Bejrutu najpewniej w skrzyni ze sprzętem muzycznym.
Niewykluczone, że szczegółów dowiemy się jeszcze w tym tygodniu. Bo Carlos Ghosn, który ma trzy paszporty – brazylijski, francuski i libański, zapowiedział spotkanie z mediami w Bejrucie. Na razie w złożonym oświadczeniu zaprzeczył, jakoby „uciekał przed japońskim wymiarem sprawiedliwości, tylko przed japońską niesprawiedliwością". I że jest gotów stanąć przed francuskim sądem, gdzie ma pewność, że proces byłby sprawiedliwy.
W tej chwili Japończycy są zaszokowani, Francuzi zdumieni, a Libańczycy zachwyceni, bo Carlos Ghosn w tym kraju postrzegany jest jak bohater narodowy i nikt tam nie wierzy w jego winę. Zresztą w całej jego sprawie jest mnóstwo niejasności. Najważniejszą z nich jest, dlaczego w...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
