Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki.

Szukaj w:
[x]
Prawo
[x]
Ekonomia i biznes
[x]
Informacje i opinie
ZAAWANSOWANE

Polskie matki pomników nie mają

21 listopada 2020 | Plus Minus
Pomnik „Ofiarom represji”  na cmentarzu w Kamieńcu Podolskim upamiętnia m.in. tych, których ciała bezimiennie tu złożono. Być może także ojca Henryka Majewskiego
źródło: materiały prasowe
Pomnik „Ofiarom represji” na cmentarzu w Kamieńcu Podolskim upamiętnia m.in. tych, których ciała bezimiennie tu złożono. Być może także ojca Henryka Majewskiego
„Każdy funt kościelnego srebra to 25 pudów chleba  dla głodnych” – głosi napis na tablicy w muzeum komunizmu w Kamieńcu Podolskim. Tak Sowieci „usprawiedliwiali” kradzież majątku z likwidowanych świątyń
autor zdjęcia: Monika Odrobińska
źródło: Fotorzepa
„Każdy funt kościelnego srebra to 25 pudów chleba dla głodnych” – głosi napis na tablicy w muzeum komunizmu w Kamieńcu Podolskim. Tak Sowieci „usprawiedliwiali” kradzież majątku z likwidowanych świątyń

MONIKA ODROBIŃSKA Dzieciństwo w strachu i głodzie zakończyło się wraz z zabiciem połowy jego rodziny i zsyłką. Jako żołnierz Ludowego Wojska Polskiego po 1956 r. Henryk Majewski uwierzył w socjalizm. Aż przyszła inwazja na Czechosłowację.

Zaczęli od naszej rodziny – tak o tzw. operacji polskiej NKWD z lat 1937–1938 w Nowej Uszycy (dziś na Ukrainie) opowiada 95-letni Henryk Majewski. – Wtargnęli do nas w środku nocy – dwóch drabów. Ojca i mamę postawili pod ścianą, twarzą do ściany. Mnie i bratu kazali zostać w łóżkach. Przeszukiwali strych, piwnicę, fruwało pierze z poduszek. Zabrali broń myśliwską ojca i... samego ojca. Wtedy widziałem go po raz ostatni.

Pietia Goras z Nowej Uszycy

Po traktacie ryskim z 1921 r. na wschód od polskiej granicy pozostało 1,5 mln Polaków. Wielu nie wyrzekło się polskości, nie brakowało takich, którzy wierzyli w powrót ojczyzny na tereny przedrozbiorowe. Czasem różnice w rodzinie doprowadzały do tragedii: żona traciła nadzieję, zabierała dzieci i przeprowadzała się do Polski, a mąż pozostawał na „wyzwolonych" przez bolszewików terenach Podola, Przykarpacia, Wołynia, Polesia, Wileńszczyzny czy Białostocczyzny i czekał, aż Polska tam wróci. Ci, którzy nie dali się wynarodowić, z czasem zostali zniszczeni przez NKWD. Tych, którzy zdecydowali się na zmianę narodowości, sowiecka bezpieka też miała na oku i rozprawiła się z nimi, tyle że później.

Henryk Majewski (rocznik 1925) żałuje, że nie zainteresował się dziejami rodzinnymi, zanim sowieccy rewolucjoniści odcinali ludzi od ich korzeni, twierdząc, że...

Dostęp do treści Archiwum.rp.pl jest płatny.

Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.

Ponad milion tekstów w jednym miejscu.

Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"

Zamów
Unikalna oferta
Wydanie: 11819

Wydanie: 11819

Zamów abonament