Do sądów pokoju niestety wdarła się polityka
Posłowie powinni podjąć decyzję, a nie robić jakieś uniki – mówi prof. Piotr Kruszyński, szef zespołu, który przygotował dla prezydenta projekty ustaw wprowadzających w życie instytucję sądów pokoju.
Pana zespół potrzebował pół roku, żeby przygotować projekt wprowadzający w życie nową instytucję – sądy pokoju. Szybko zaakceptował go prezydent. Sejmowa podkomisja pracowała nad nim przez rok. Teraz projekt trafił pod obrady komisji. W tej znów pojawiły się zastrzeżenia co do zgodności zapisów z konstytucją. Pan nie ma wątpliwości?
Ten problem był rozważany podczas obrad zespołu, którym miałem zaszczyt kierować. Przeważył wówczas pogląd, że powołanie sędziów pokoju bez zmiany konstytucji nie będzie z nią sprzeczne. Mamy bowiem wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 24 października 2007 r., który dotyczył asesorów. Wówczas prezesem Trybunału był sędzia Jerzy Stępień. TK postanowił wówczas, że owszem, zgodnie z art. 175 konstytucji wymiar sprawiedliwości sprawują: Sąd Najwyższy, sądy powszechne, sądy administracyjne oraz sądy wojskowe. Nie znaczy to jednak, że wymiaru sprawiedliwości...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)