Niech żyje sigma!
Jeśli można sterować światem, nie wychodząc za próg mieszkania, siedząc w piżamie, to jest dla nas nadzieja.
Szukając w politycznym serialu tematu niezbrudzonego przestępstwami, nie mogę znaleźć niczego, co skłania do pogodnych refleksji. A przyznam, że na takie właśnie mam ochotę. Chcę się uśmiechnąć do jakiegoś zjawiska, chcę się rozfilozofować na temat, który nie skłania do pytania: świat zwariował czy ja?
Tu z pomocą przychodzi gwara młodzieżowa. Mało kto pamięta czas, kiedy do języka weszło słowo „fajne”. Nasi rodzice ze zgorszeniem słuchali, jak używamy tego zapożyczenia z niemieckiego, który dla ich pokolenia, doświadczonego wojną, był nie do przyjęcia. Mnie z kolei denerwowało „super” nadużywane przez pokolenie...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)