Oczy tej Magdy jak dwa błękity…
Magda Umer jak Rachela z „Wesela” Wyspiańskiego przypłynęła na chmurce poezji w naszą prozę życia. W czasie, gdy w Polsce Ludowej w piosence królowało „mocne uderzenie”, ona proponowała „Koncert jesienny na dwa świerszcze”.
Kiedy miała 9 lat po raz pierwszy zobaczyła w telewizji „Kabaret Starszych Panów” i ten mocno odrealniony świat, w którym królowała poezja, ale też dobre maniery, stał się jej naprawdę bliski. To ukształtowało jej gust. Postanowiła studiować polonistykę, bo planowała zostać nauczycielką i docierać do młodych z utworami naszych wieszczów. Szybko i mocno wpisała się w kulturę studencką. Śpiewała w klubie „Stodoła”, w konkursie Debiutów w Opolu. Zaczęła królować na słynnej Famie w Świnoujściu. Agnieszka Osiecka wspominając te występy, mówiła mi, że w kontrze do zbuntowanej młodzieży pojawiał się na estradzie „delikatny elf z wielkimi błękitnymi oczami i wyszeptał to, co tamci ewidentnie ignorowali: potrzebę poezji, otwarcia na innego człowieka”. Magda opowiadała historie, które wzruszały, rozgrzewały serce,...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)