Bóg wybiera człowieczeństwo
Boże Narodzenie opowiada nam przede wszystkim o niezwykłości człowieka, którym Bóg tak się zafascynował, że postanowił związać się z nim najgłębiej, jak to tylko możliwe.
Wesołych Świąt? Ale w zasadzie dlaczego?” – mógłby ktoś zapytać. W moim przekonaniu byłoby to pytanie całkiem zasadne. Wydaje mi się, że niewiele jest dobrych opowieści o Bożym Narodzeniu. Większość homilii, życzeń lub listów biskupich sprowadza się albo do mnożenia epitetów opisujących nędzę jezusowego żłóbka i łaskawość Boga, który postanowił przez chwilę zamieszkać na tym łez padole, albo do międlenia życzeń „Radosnych Świąt”. W świetle tej pierwszej perspektywy, obecnej szeroko w polskich kolędach i pastorałkach, życie ludzkie staje się jedynie przedmiotem politowania. Nie jest dobrze być człowiekiem, bo wieść życie jako człowiek oznacza ciągłe zmaganie się z cierpieniem materialnym lub duchowym, a często z oboma naraz. Bóg zaś objawia swoją miłość wyłącznie w postaci litości, podobnej do litości sprawiedliwego bogacza, który daje jałmużnę jakiemuś nieszczęśnikowi dotkniętemu przez wszystkie możliwe nędze.
Nie negując tych aspektów kondycji ludzkiej, które dotykają nieuchronności trudu i cierpienia, trzeba powiedzieć, że sprowadzenie do nich Bożego Narodzenia byłoby nieznośną redukcją. Radość z Wcielenia Słowa Bożego, która ma się nam wszystkim udzielać, miałaby sens nie ze względu na to, że Bóg stał się człowiekiem, ale jedynie ze względu na przyszłe wydarzenia zbawcze: śmierć Jezusa na krzyżu i zmartwychwstanie. Żadnego dobra per se w tym wydarzeniu...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
