Wybieram Leona XIV, nie Trumpa
Jeśli miałbym szukać nauczyciela moralnej polityki, to sięgnąłbym do Leona XIV. Kolejne jego wypowiedzi pokazują, że papież Prevost lepiej niż jego poprzednik rozumie specyfikę globalnej polityki, a jednocześnie że nie zamierza rezygnować z zasad moralnych.
Zżalem obserwuję, jak w Polsce – i to szczególnie dobrze widać na prawicy, która z taką pasją odwołuje się do tradycji chrześcijańskiej i (dość wybiórczo traktowanej) nauki Kościoła – coraz częściej nauczycielem chrześcijańskiej (i każdej innej) moralności staje się prezydent USA Donald Trump. To jego stanowiska uchodzą za skuteczne, uzasadnione i rzecz jasna powszechnie obowiązujące po prawej stronie sceny politycznej. Ja jednak – choć niezmiennie uważam się za konserwatystę – mam nieodparte wrażenie, że w sprawach moralnych zdecydowanie lepiej (i to niezależnie od osobistej wiary lub niewiary) słuchać Leona XIV. Jego myśl jest nie tylko spójna, ale i zakorzeniona w głębokiej myśli św. Augustyna.
I świetnie to widać w ostatnim...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)