Czy Kraj Kwitnącej Wiśni się obudzi?
Sanae Takaichi, pierwsza w historii kobieta na czele japońskiego rządu, zagrała pokerowo. Rozpisała przedterminowe wybory, aby uzyskać większość w parlamencie i uwolnić energię kraju, który od czterech dekad stoi w miejscu.
Satomi Tomita nie bardzo wierzy w przyszłość. Ale zostawia sobie jednak szansę.
–Zamroziłam swoje jajeczka. To koszt 20 tysięcy dol. Może za dziesięć lat życie będzie lepsze i pojawi się też mężczyzna, w którym się zakocham. Wtedy będę już za stara, aby zajść w ciążę, ale skorzystam z usług surogatki – mówi „Rzeczpospolitej” na oko czterdziestoletnia kobieta.
Siedzimy w kafejce w pobliżu japońskiego parlamentu. To dzielnica biznesu, pełna elegancko ubranych mężczyzn i kobiet. Choć jest już późno, większość dopiero wychodzi z pracy. Satomi czeka jeszcze godzina jazdy metrem i pociągiem podmiejskim, aby dotrzeć do mieszkania. Ale nie swojego, tylko mamy. Choć jest starannie wykształcona i ma dobrą pracę, to ceny mieszkań są w Tokio zbyt wysokie, aby mogła się usamodzielnić.
– Tu nie chodzi tylko o pieniądze. Rodzice całe życie zasuwali od świtu do nocy, aby dać dobre wykształcenie mi i braciom. Ale w ogóle ich nie widywaliśmy w domu, zabrakło ciepłej więzi. Dziś żyją osobno. A i ja mam poczucie, że nie jestem psychicznie przygotowana na dziecko – tłumaczy.
Pod koniec lat 80. Polska była bankrutem, wychodziła z komunizmu. Japonia pozostawała u szczytu potęgi. Sony właśnie kupił Columbia Pictures, Mitsubishi przejął nowojorski Rockefeller Center. Wydawało się, że świat należy do Japończyków. Ale przez kolejne cztery dekady japońska gospodarka właściwie boksowała w miejscu,...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)

